Troche świeżych zdjęć z Portugalii. Zabrałem ze sobą tylko analoga, do tego z uszkodzoną migawką przez co większość zdjęć miałą niedoświetloną góre kadru i musiałęm je spanoramować, ale to nic. Było dobrze. Plan był prosty - jak najwięcej surfować. Jedliśmy śniadanie, szliśmy nad ocean, wracaliśmy wieczorem, jedliśmy coś i padaliśmy ze zmęczenia. Chętnych do wyjazdu przewijało sie sporo, ale wyszło jak zwykle więc był to dwuosobowy trip, czyli ja i jonek in searching of the perfect waves. Peniche śmierdzi sardynami na maxa, woda jest tak słona że można sie porzygać, a ludzie są tam tak świetni jak fale i super, że tam trafiliśmy. Trip był w stylu gypsy - tylko bagaż podręczny, więc pianka, boardshorty, 2 tiszerty, ręcznik i aparat. Budzisz się rano, słyszysz ocean i czujesz go. Tam można zostać na dłużej..

P.S.
Wielkie dzięki dla familii Michała!

























Sprawdźcie ten montażyk całkiem fajnie ukazujący Peniche:

Name:

Komentarze: